Kolorowo i majestatycznie – czyli bańki na niebie.


Kiedy wybieramy się na przelot a odbywa się on w strefie obowiązkowej łączności radiowej (RMZ – Radio Mandatory Zone) o nasze bezpieczeństwo dba Służba Informacji Powietrznej (Flight Information Service) z którą mamy obowiązek nawiązać łączność na określonej częstotliwości. To ciekawe bo loty ultralekkich statków powietrznych muszą spełniać wymóg przepisów lotów z widzialnością (VFR – Visual Flight Rules) czyli mówiac w skrócie wedle zasady „widzę ziemię i inne statki powietrzne i jestem przez nie widziany”. To bardzo pomocne kiedy dostajemy od kontrolera który siedzi przed ekranem monitora informacje o „ruchu” czyli innych statkach powietrznych, które są w pobliżu. Czasem taka informacja może nam uratować skórę gdy pilot na przykład skupi się na mapie i nie dość dokładnie i ze zbyt małą częstotliwością obserwuje przestrzeń wokół.

Są jednak takie statki powietrzne, które widać z daleka i to czasem nawet z kilkudziesięciu kilometrów. To nie żart, wiele z nich jest tak dużych, że osiągają rozmiary kilkupiętrowego budynku. Wynika to z objętości powietrza jaką balon, bo o nim mowa musi zgromadzić w sobie by następnie podgrzane do temperatury 90-110 stopni cesjusza mogło unieść powłokę, kosz, niezbędne wyposażenie takie jak np. butle z gazem i od kilku do kilkunastu ludzi załogi i pasażerów. Nie każdy wie, że na różnych wysokościach wieją wiatry o różnych kierunkach odchylone o pewien kąt od średniej na danym obszarze. Zatem pilotaż balonu polega na takim operowaniu wysokością by dolecieć tam gdzie chcemy.  To oczywiście duże uproszczenie ale tak właśnie można by było to opisać. Z racji rozmiarów, bezwładności z tym związanej ale przede wszystkim z powodu braku napędu balony mają pierwszeństwo w powietrzu o czym też nie wszyscy wiedzą. Jest jeszcze jedna rzecz która wyróżnia te kolorowe majestatyczne kule na niebie – ich pilotaż tak jak szybowca czy samolotu wymaga licencji.

 

Bez kategorii

Komentarze są wyłączone.